Pucułowaty kanciarz Fibaśka
No więc budzę się o trzeciej rano i od razu jarzę, że jestem we śnie mojego kumpla. Stanąłem w kącie, a tam wszystko w gnoju. Wchodzę do kuchni, a tam ten już nieźle wstawiony. No jasne, klasyka, walimy browary z ziomkami, a potem rzygamy do kibla, wiadomo jak jest. Podbijam do tego typa i krzyczę "HALOOOO, GARAŻ!", no i w końcu to dziwadło się budzi i mówi: "o, Misiek, zagrasz w karty? To cię trochę ocyganię".